"Czasami trawa gdzie indziej wcale nie jest zieleńsza i trzeba zostać po swojej stronie płotu. A czasami trzeba zaryzykować i mieć nadzieję, że wygra się szczęśliwy los."
Jak daleko się posuniesz, by znaleźć miłość?Od czasu, gdy naukowcy odkryli, że każdy człowiek posiada gen, który dzieli tylko z jedną osobą na całym świecie, miliony ludzi zdecydowały się na badania DNA, aby znaleźć idealnego partnera. Oto pięć kolejnych osób znajduje swoje drugie połówki. Okazuje się jednak, że perfekcyjnie dopasowane bratnie dusze, które wskazały testy genetyczne mają swoje sekrety. Niektóre szokujące a nawet bardzo niebezpieczne...
Pięć historii, jeden test
Fabuła nie należy do banalnych. Mamy tu organizację, która na podstawie jednej substancji genetycznej łączy ludzi w pary. Autor serwuje nam przeplatankę losów pięciu bohaterów. Jak wypadli?
Mandy: Rozwódka szukająca miłości. Jej historia wydała mi się nieco zbyt podkoloryzowana i odrobinkę zagmatwana, choć nie mam jej wiele do zarzucenia.
Jade: Jej wątek to kubeł zimnej wody. Ukazuje, że nawet z „idealnym dopasowaniem” nie zawsze jest cudownie. Życie pisze scenariusze pełne niezbyt przyjemnych sytuacji, na które nie mamy wpływu.
Christopher: Mój absolutny faworyt. Jego część lubiłam najbardziej. Była najciekawsza i najmniej przyziemna. Wyróżniała się na tle obyczajowych problemów reszty (kto czytał, ten wie, o jakim mroku mówię!).
Nick: Tutaj szału nie było. Zero zaskoczeń, za to jedna wielka drama rodem z tasiemca. Przez te rozdziały starałam się przebrnąć najszybciej, jak się dało.
Ellie: Ten wątek polubiłam za nutę tajemnicy. Prawda wychodzi na jaw dopiero na końcu i szczerze mówiąc – nawet się nie domyślałam, co tam się działo. Jej nieprzewidywalność to ogromny plus tej powieści.
"Powinowactwo genetyczne nie zważa na płeć, kolor skóry czy to, jakiego boga zdecydowałeś się czcić. Połączyło ludzi wszelkich ras i wyznań w jedność jakiej świat dotąd nie znał."
Debiut w dobrym tempie
Z twórczością Johna Marrse’a spotkałam się po raz pierwszy (to jego debiut w tym gatunku) i nie mam zbyt wiele do zarzucenia. Bohaterowie są ciekawi i barwni, a pióro autora jest lekkie i przyjemne dla czytelnika. Akcja utrzymana jest w szybkim i płynnym tempie, choć muszę być szczera: momentami książka mnie lekko zanudzała i najzwyczajniej w świecie męczyłam się przy lekturze (patrzę na Ciebie, Nick!).
Werdykt: Ciekawa odskocznia
Reasumując, nie czuję palącej potrzeby, by krzyczeć „musicie to przeczytać!”, ale uważam, że jest to dosyć ciekawa pozycja. Warto po nią sięgnąć w ramach odskoczni od swoich ulubionych gatunków i wyrobić sobie własne zdanie. Do najgorszych z pewnością nie należy, a pomysł wyjściowy jest intrygujący.

Sara Kałecka
Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰
Więcej o autorze

!["PYŁ" [Ostatni tom trylogii "SILOS] Hugh Howey](https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgnioki9EQ7mjpbDgGRjl8oQWSfTc48RgQmrIhkV4HrRCxY8PkjmueEP4G_rxCzs7UYlZT1uUAQ_XCfbTK8esKskb9Wfa7o41zaPVJnKzvC5yZgQgUkBaOmbctATu9j8S0yTfxR_Yiyn53B/s640/80509085_2470876029897331_4180066453996699648_n.jpg)

Raczej i mi nie do końca ta książka by się spodobała. Odpuszczę ją sobie, za wiele pewniaków mam na półce :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam:
Biblioteka Feniksa