Szukam zakładki...
Dance, Sing, Love. W Rytmie Serc - Trauma, taniec i cisza przed burzą.

Dance, Sing, Love. W Rytmie Serc - Trauma, taniec i cisza przed burzą.

9/25/2018
Znacie ten rodzaj czytelniczego masochizmu? Ten moment, kiedy kończycie książkę w najgorszym z możliwych momentów, a Wasze serce jest rozdarte na pół. Jesteście wściekli na autora, smutni, że to już koniec, ale jednocześnie dziwnie usatysfakcjonowani, że historia wywołała w Was taką burzę. Dokładnie tak czułam się po finale poprzedniego tomu. Byłam gotowa rzucać książką o ścianę. Niecierpliwie czekałam na kontynuację, odliczając dni. Gdy w końcu dostałam ją w swoje ręce, rzuciłam się na nią jak wygłodniały wilk i pochłonęłam niemal natychmiastowo. Dlaczego więc przychodzę do Was z recenzją dopiero teraz? Cóż, życie weryfikuje plany. Nie dość, że z natury jestem leniwa (kto nie jest?), to proza życia mnie dopadła. Kurs na prawo jazdy i praca (bo na książki i jedzenie trzeba jakoś zarabiać) skutecznie odciągnęły mnie od pisania. Ale wracam, bo o tej historii po prostu trzeba opowiedzieć.

Dance, Sing, Love. W Rytmie Serc

Layla Wheldon, 2018 | Romans Erotyczny

EditioRed 432 strony
Znacie ten rodzaj czytelniczego masochizmu? Ten moment, kiedy kończycie książkę w najgorszym z możliwych momentów, a Wasze serce jest rozdarte na pół. Jesteście wściekli na autora, smutni, że to już koniec, ale jednocześnie dziwnie usatysfakcjonowani, że historia wywołała w Was taką burzę. Dokładnie tak czułam się po finale poprzedniego tomu. Byłam gotowa rzucać książką o ścianę. Niecierpliwie czekałam na kontynuację, odliczając dni. Gdy w końcu dostałam ją w swoje ręce, rzuciłam się na nią jak wygłodniały wilk i pochłonęłam niemal natychmiastowo. Dlaczego więc przychodzę do Was z recenzją dopiero teraz? Cóż, życie weryfikuje plany. Nie dość, że z natury jestem leniwa (kto nie jest?), to proza życia mnie dopadła. Kurs na prawo jazdy i praca (bo na książki i jedzenie trzeba jakoś zarabiać) skutecznie odciągnęły mnie od pisania. Ale wracam, bo o tej historii po prostu trzeba opowiedzieć.
"Dopiero wtedy, kiedy byłam na krawędzi życia i śmierci, zrozumiałam jak wiele mogłam stracić. Jak kruche jest ludzkie życie."

Kanapka z gównem

Główna bohaterka, Livia, przechodzi przez piekło. Wypadek na lotnisku nie tylko mocno ją poturbował fizycznie (ma poparzone całe plecy i kark), ale też odebrał jej coś, co uważała za swój atut – znaczną część ukochanych włosów. Ale rany fizyczne to tylko wierzchołek góry lodowej. Trauma nie daje jej spać, a ból jest nie do zniesienia. Obserwujemy jej wahania nastrojów, napady paniki i momenty, w których odrzuca bliskich. Gdzieś kiedyś przeczytałam trafne stwierdzenie, że „każdy ma swoją kanapkę z gównem”, którą musi zjeść. Livia trafiła na naprawdę sporą porcję. Jej cierpienie jest namacalne i autentyczne.

Cudowna przemiana dupka

Na drugim biegunie mamy Jamesa. Pamiętacie go jako aroganckiego i wkurzającego dupka? Możecie o tym zapomnieć. James zmienił się nie do poznania. Stał się przyzwoitym, odpowiedzialnym i kochającym mężczyzną. Od początku podejrzewałam, że to właśnie on przejdzie największą metamorfozę (bo w literaturze to ci najbardziej złośliwi zazwyczaj ewoluują najmocniej), ale i tak byłam pod ogromnym wrażeniem. Jego postawa w obliczu tragedii Livii jest godna podziwu.

"Lecz ty nigdy nie będziesz sama, będę z tobą od zmierzchu do świtu...
Skarbie, jestem przy tobie.
Będę cię trzymał, gdy będzie źle.
Będę z tobą od zmierzchu do świtu.
Będę z tobą od zmierzchu do świtu.
Skarbie, jestem przy tobie ..." - James śpiewał swoim głębokim głosem, a te słowa przenikały każdy zakamarek mojej duszy."

Mniej seksu, więcej emocji

Ta historia najpierw skradła moje serce, potem je poturbowała, a na końcu posklejała – tylko po to, by upewnić się, że ma mnie w garści. Co ciekawe, w tym tomie autorka odeszła od typowego erotyku. Zamiast dzikich scen łóżkowych, skupiła się na:

  • Metamorfozie bohaterów,

  • Walce z traumą,

  • Budowaniu bliskości emocjonalnej. Za często seksu tu nie uświadczymy, ale był to zabieg celowy i bardzo trafny. Dzięki temu książka zyskała na głębi. Widzimy ludzi, którzy niemal się stracili i teraz uczą się żyć na nowo.

Taniec na okładce

Wizualnie – okładka jest po prostu ładna i estetyczna. Co ważne, pokazuje taniec (motyw przewodni), a nie samą seksualność. Nie ma tu roznegliżowanych klat, jest za to pasja i stonowana kolorystyka, co idealnie pasuje do nieco spokojniejszego, bardziej refleksyjnego tonu tej części.

•••

Werdykt: Cisza przed burzą

Reasumując, czytało się to błyskawicznie – zupełnie jakby zamiast czytania oglądało się film. Powieść przeszła na spokojny, delikatny ton, ale mam przeczucie, że to tylko cisza przed burzą. Ten tom na pewno nie jest końcem emocji. Jestem przekonana, że autorka w trzeciej części powali nas na kolana. Zżyłam się z Livią i Jamesem i gorąco polecam tę historię każdemu, kto szuka w romansach czegoś więcej niż tylko fizyczności.

💃🏻Trauma po wypadku i miłość, która leczy rany.
Szczypta pieprzu (2/5)

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz