Szukam zakładki...
Nie wkurzaj się. Odwet - Serial czy książka?

Nie wkurzaj się. Odwet - Serial czy książka?

12/05/2020
Zazwyczaj wyznaję zasadę „najpierw książka, potem film”, ale tym razem kolejność była odwrotna. To serial Netflixa zwabił mnie do pierwowzoru. Gdyby nie on, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po ten tytuł. I teraz mam zagwozdkę – z jednej strony fajnie było poznać oryginał, z drugiej... czuję lekki niedosyt i rozczarowanie.

Nie wkurzaj się. Odwet

Connie Glynn, 2020 | Young Adult & New Adult, Kryminał & Sensacja

IUVI 340 stron
Zazwyczaj wyznaję zasadę „najpierw książka, potem film”, ale tym razem kolejność była odwrotna. To serial Netflixa zwabił mnie do pierwowzoru. Gdyby nie on, pewnie nigdy nie sięgnęłabym po ten tytuł. I teraz mam zagwozdkę – z jednej strony fajnie było poznać oryginał, z drugiej... czuję lekki niedosyt i rozczarowanie.
"Pozdrowienia od NWS"

Cztery mścicielki

Sercem powieści jest kwartet uczennic, które tworzą tajną grupę NWS (Nie Wkurzajcie Się – w wolnym tłumaczeniu). Autorka postawiła na dużą różnorodność charakterów:

  • Bree – córka senatora, żyjąca w złotej klatce. Zamiast twardej liderki, widzę tu dziewczynę samotną i zbuntowaną, która szuka sprawiedliwości na własną rękę.

  • Margot – analityczny umysł operacji. Jest skryta i tajemnicza, zmagająca się z własnymi demonami, co czyni ją najciekawszą z grupy.

  • Kitty – energiczna sportsmenka, która spaja towarzystwo.

  • Olivia – postać, która wzbudziła we mnie najwięcej smutku. Desperacko próbuje udawać kogoś, kim nie jest, by pasować do elity. Jest zagubiona i nieco naiwna, co czyni ją łatwym celem.

Mimo prób nadania im głębi, bohaterki w książce wydawały mi się momentami sztywne i jednowymiarowe w porównaniu do ich serialowych odpowiedników. Męska część obsady (John i Donte) to po prostu porządni goście, stanowiący tło dla działań dziewczyn.

Papier kontra ekran

Muszę to powiedzieć wprost: serial podobał mi się bardziej. Fabuła w książce biegnie nieco chaotycznie, a różnice w wydarzeniach są ogromne. Ekranizacja nadała tej historii dynamiki i przysłowiowego „pazura”, którego w tekście mi zabrakło. Styl Gretchen McNeil jest bardzo lekki i prosty – to typowa młodzieżówka, którą czyta się błyskawicznie, niewymagająca wielkiego skupienia. Niestety, przez to historia traci na napięciu.

Finał nastawiony na zysk

Kolejny minus to zakończenie. Książka urywa się w takim momencie, że czytelnik czuje się zmuszony do sięgnięcia po drugi tom. Rozumiem budowanie napięcia, ale tutaj wyszło to sztucznie i irytująco. Zamiast satysfakcjonującego finału, dostajemy wielki znak zapytania, który ma nas tylko zachęcić do wydania kolejnych pieniędzy.

Wizualnie też nie ma zachwytu. Okładka z serialowym motywem jest po prostu nieatrakcyjna. Grafiki filmowe rzadko wyglądają dobrze na książkach i ta niestety potwierdza regułę.

•••

Werdykt: Netflix wygrywa

Reasumując, „Odwet” to niezobowiązująca lektura na jeden raz. Sprawdzi się jako lekki przerywnik, ale trafiłam na nią w złej kolejności. Gdybym nie znała serialu, może oceniłabym ją wyżej. A tak, widzę głównie jej braki w dynamice i spłycone charaktery. Polecam głównie fanom serialu, którzy z ciekawości chcą zobaczyć, jak bardzo scenarzyści zmienili oryginał (a zmienili sporo!).

🎓 Szkolny thriller.

Sara Kałecka

Popkultura pod lupą. Łączę światy: od romantasy po literaturę faktu, od RPG po The Sims. Szczere opinie, które oszczędzą Twój czas i portfel.💰

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz