Szukam zakładki...
"Idol w ogniu" Rin Usami

"Idol w ogniu" Rin Usami

1/24/2026

 

Krótka, spokojna powieść o obsesyjnej fance i codzienności w Japonii, subtelna i autentyczna, ale momentami nijaka i powolna.

Idol w ogniu

Rin Usami,  2021 | Literatura piękna

Grupa Wydawnicza Relacja, 144 stron, 1 godz. 30 min.
Ciągła świadomość czyjegoś istnienia w stale jednakowej od nas odległości może przynieść nam ukojenie.

Dzisiaj wyruszamy do odległego kraju na innym kontynencie - Japonii, gdzie też dzieje się akcja tej krótkiej historii. Mimo niecałych stu pięćdziesięciu stron, które normalnie pochłonęłabym za jednym podejściem, pozycja okazała się na tyle nijaka, że zabierałam się za nią trzy razy.


Przedstawienie postaci

Akari to nastolatka, której życie kręci się wokół Masakiego - muzycznego idola. 
Zawaliła liceum, toteż postanowiła zupełnie zrezygnować z edukacji. Pracuje w jadłodajni, a prawie wszystkie pieniądze przeznacza na gadżety, płyty i koncerty muzyka. O dziwo - nie zamierza ona w żaden sposób wychylać się z tłumu. Chce pozostać w cieniu innych fanek.
W życiu dziewczyny pojawia się kilkoro znajomych z sieci i szkoły, których łączą fandomy. Są to relacje płytkie i pozbawione więzi.
Jest też rodzina Akari, która wyraźnie się o nią martwi. Chcieliby, żeby ta zrobiła coś ze sobą, jednak poza licznymi prośbami, nie pojawiają się żadne działania.

Obsesja?

Nasza protagonistka jest dziwnym rodzajem fanki, która śledzi wszystko z najdrobniejszymi szczegółami, a jednocześnie pozostaje w cieniu. Pozostaje obsesyjną obserwatorką. Gdy wokół idola tworzy się kontrowersja jakoby miał on uderzyć jedną ze swoich fanek, Akari postanawia trwać niczym niewzruszona skała. 
Nie wygląda jednak do końca na to,że sam Masaki tak na dziewczynę działa. Przez większą część książki zastanawiałam się czy nie próbuje ona tak intensywnie śledzić jego życia, aby chociaż po części go doświadczyć.
Podczas czytania można dostać podskórnego wstrętu - bez powodu (tylko uprzedzam).

Za mgłą

Problemem tej pozycji jest nuda. Nie dzieje się tu nic niezwykłego. Przedstawione opisy, dialogi i postacie wyglądają płasko i ostatecznie świat wydaje się nijaki.To dziwne uczucie - jakby czytelnik zamieszkał na czas trwania książki w bańce i próbując się z niej za wszelką cenę wydostać, natrafia tylko na mgłę. Gdy krzyczy, słyszy echo. 
Jednocześnie sama Akari pozostaje dla nas tajemnicą. Możliwe, że ma problem z radzeniem sobie z codziennością, natomiast wydaje się, że dochodzi tam akcent choroby/zaburzenia, który ostatecznie nie zostaje w żaden sposób dopuszczony do głosu przez autorkę. Albo to moja nadinterpretacja, która została wywołana przez niejednoznaczne przekazy.

Azjatycko...

Choć literatura z dalekiego wschodu pojawia się rzadko w mojej biblioteczce (a tutaj na blogu jeszcze rzadziej) trzeba oddać, że przedstawia historie w zupełnie odmienny sposób od autorów zachodnich. Nie powiela schematów, tworzy coś autentycznego. Ukazuje najzwyklejsze dni, jakby były czymś niesamowitym i czytając wierzę, że rzeczywiście tak jest. Mimo że Idol w ogniu ostatecznie trochę mnie rozczarował, chciałabym dać więcej przestrzeni dla wschodnich autorów i mam nadzieję, że wkrótce z takimi do Was powrócę! 

PS. Jeśli macie ciekawe tytuły, które z czystym sercem możecie polecić, możecie zostawić komentarz albo wysłać je na skrzynkę pocztową! 🤭

Pozdrawiam, Klaudia

Gdyby książki mogły mówić, ta by krzyczała

Klaudia Cybulska

Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖

Więcej o autorze
Podaj dalej:

Karta Stałego Czytelnika

Nie pozwól, by umknęła Ci dobra historia. Zapisz się na powiadomienia.

Komentarze:

Zostaw komentarz