RPG... na papierze?
W ostatnich latach częściej zauważam na rynku wydawniczym wiele oryginalnych pozycji, które odbiegają od bycia zwykłą książką wymagającą tylko i wyłącznie przeczytania historii zawartej w środku. Mamy angażujące zagadki, które trzeba rozwiązać, poukrywane słowa, które tworzą nam hasła, książki paragrafowe w których to nasze decyzje odpowiadają za rozwój fabuły i w końcu coś, co jest z jednej strony tylko książką, a z drugiej strony RPG-iem na papierze. I spotkałam się z takim czymś po raz pierwszy.LitRPG to podgatunek literatury fantasy w którym bohaterowie posiadają poziomy, umiejętności i statystyki. Postacie awansują na przestrzeni fabuły i rozwijają swoje umiejętności. W tekście pojawiają się okienka systemowe informujące czytelników o statusie postaci, zdobytych przedmiotach i dostępnych questach, czyli misjach.
Mocne słowa jak na dziesięciolatka
Główną postacią jest Tajlin Właszyc - sierota i zwykły chłopiec mieszkający w małej wiosce, którego ciekawość doprowadza do miejsc, w których nie powinien się był znaleźć.Skuszony perspektywą nabycia nowych umiejętności i bycia podopiecznym wielkiego maga, postanawia zrobić wszystko co w jego mocy, żeby zasłużyć na otrzymaną szansę. Ciekawość bierze jednak górę, a on sam wyrusza w głąb ruin, gdzie spotyka jednego z liksów - potworów z którymi walczą mieszkańcy wioski. Perspektywa przetrwania jest silniejsza niż wzajemna nienawiść, jednak czy wystarczająca, żeby znaleźć wyjście z ruin?
Nie powiedziałabym, że pozycja jest krótka, ale na pewno szybko się czyta, a tak naprawdę akcja dzieje się w przeciągu kilkunastu dni. I nie zwalnia tempa.
Nasz bohater jest młody, co jest odrobine rażące biorąc pod uwagę w jak łatwy sposób przychodzi mu wiele rzeczy i jak szybko jego umiejętności rosną, co przekłada się też na poziom trudności w walce. Zwykle jest tak, że bohater jest słaby albo na tyle silny, żeby pokonać pierwszych (zwykle najsłabszych) przeciwników, a potem rozwija się wraz z pojawianiem się nowych, a tutaj momentami mam wrażenie, że to dość nierealne (ale to fantastyka!)
Poza Tajlinem mamy jeszcze kilka postaci, które są warte uwagi, ale doszłam do wniosku, że wszystkie można przydzielić do jednej z trzech kategorii: tych, które są super i im dopingujemy, tych, które są okropne i mamy dość ich czasu antenowego i te zupełnie nam obojętne. No i nie ma nic pomiędzy. Co jest problematyczne, bo bardzo spłaszcza to obraz wykreowanych bohaterów. Niektóre mogłyby mieć potencjał do jakiejś głębi, ale zostały tak napisane, że bliżej im do tych irytującyh.
Jest wątek miłosny. Można powiedzieć, że dość szybki, natomiast w toku tej fabuły bardzo przyjemnie się to wszystko zazębia i pasuje. Trudno dodać tu coś więcej, bo on po prostu jest, ale przez to, że wszyscy walczą w tym tomie o przetrwanie, momentów na czułości jest naprawdę niewiele.
Mechanika "gry" nasuwa wiele pomysłów na dalsze tomy - zwłaszcza, że dostajemy historyczne informacje dotyczące istot i miejsc, więc mamy zarys tego, co wydarzyło się na świecie, że jest to świat gry. Takie dokopanie się do początku matrixa. Wątek wydaje się ciekawy i mam nadzieję, że będzie istotny dla całej fabuły + liczę, że drugi tom przeskoczy kilka lat naszego bohatera.
Bawiłam się dobrze i odkryłam nowy podgatunek. Czekam na drugi tom. Jednocześnie jeśli ktoś szuka typowej książki, to może się odrobinę rozczarować, bo fabuła jest prosta i liniowa, a opisy nie są bardzo rozbudowane.
Pozdrawiam, Klaudia ❤
Klaudia Cybulska
Pochłaniam wiedzę i historie. Na blogu znajdziesz szczere recenzje (od perełek po gnioty), relacje z podróży i szczyptę lifestyle’u. Wpadnij do mojego świata! 🌍📖
Więcej o autorze

Komentarze: