wtorek, 8 września 2020

"Gniew Północy" Daniel Komorowski

Tytuł: Gniew Północy Autor: Daniel Komorowski  Wydawnictwo: Replika Liczba stron: 463 Ocena:7,5/10 

Żałuję każdego dnia, bo kochałem cię jak nikt nigdy nikogo nie kochał. Żałuję swojej miłości do ciebie, bo pokazałaś, że nic dla ciebie nie znaczyła. Żałuję tego, co zrobiłem, lecz zasłużyłaś na taki los mimo bólu, jaki mi to sprawia. Zasłużyłaś.

 Po ostatnim spotkaniu z wikingami, które swoją drogą było dość brutalne, nie sądziłam, że nadejdzie ten dzień w którym ich dalsze losy przybędą pod moje drzwi. 
Spodziewałam się wielu rzeczy - brutalności, krwi, walk i budowania dalszej historii mężczyzn, którym daleko do książąt na białym koniu, którzy przybywają po swoje kobiety z kwiatami mając przy sobie gorące listy miłosne.

Tym większe było moje zdziwienie, gdy pierwsze rozdziały zaczęły się z kompletnie innej strony niż się spodziewałam. Ale zacznijmy od początku...
Wikingowie dokonują zemsty na Karolu Wielkim i oblegają Paryż. Rywal Ivara traci rękę przez co pogrąża się w otępieniu. Tymczasem sam syn wielkiego Ragnara poznaje kogoś, dla kogo warto otworzyć swoje serce. Zresztą podobnie dzieje się z samym ojcem, który poznaje pierwszą kobietę, którą jest zafascynowany po śmierci Aslaug.

To by było na tyle. Nie ma co zdradzać więcej. Jest to drugi tom i patrząc na poprzedni nie spodziewałam się, że ten zacznie się tak... delikatnie? Kobieco? Może nie do końca, ale tyle miłości, która pojawiła się w pierwszych rozdziałach, nie było w pierwszym całym tomie, a to dopiero początek. Jestem zadowolona z takiego obrotu spraw. Przydała się taka odskocznia. Oczywiście wikingowie nie próżnują, dalej umacniają swoje ziemie i zdobywają kolejne, ale jest coś poza pokazywaniem ich jako maszyny do zabijania bez litości.

Sama postać Ivara może i nie uległa zmianie aż tak bardzo, ale polubiłam go jako bohatera. W pierwszej części niechętnie śledziłam jego sukcesy i poczynania. W głębi liczyłam, że może któryś z jego braci przewyższy go w odpowiednim czasie i Bezkostny zejdzie na dalszy plan, jednak tak się nie stało. Za to zmienił się w faceta, którego bardziej darzy się sympatią. 

Co do okładki, to mam wrażenie, że wygląda groźniej niż ta z Furii Wikingów, mimo że druga część wydaje mi się spokojniejsza, niż pierwsza.
Po zakończeniu jestem pewna, że będzie ciąg dalszy, w którym szykuje się grubsza rozróba. Gniew Północy jest więc lekkim odsapnięciem przed prawdziwą akcją. 
Przeczytaliście już, a może dopiero zamierzacie? Polecam i pozdrawiam,

Klaudia

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentując zostawiasz po sobie niezmywalny ślad i przy okazji motywujesz do działania. Zostaw w komentarzu adres swojego bloga, na pewno odpowiem :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon. Wszelkie prawa zastrzeżone.